| ||
|
Znaleziono 8 postów dla słów: program animacyjny
|
|
| Szukaj:Słowo(a): program animacyjny |
Subforum: Grecja
Wysłano: 2009-03-26, 09:26
|
|
Wiadomości: 21
Wyświetleń: 136
Świetna oferta. Polecam. Każdy coś dla siebie znajdzie. Nikt nie narzekał. Z jedzeniem trzeba się pilnować by nie przesadzić i utyć. Obsługa bardzo miła, nie przesadzam. Opiekunowie na prawdę stają na wysokości zadania i próbują nieba przychylić. Uwględniają każde zgłoszenie. Widać ich od świtu do późnej nocy. Program animacyjny bardzo bogaty. Jest oddech dla rodziców, prężnie działa przedszkole Solino. Nie ma przez to niegrzecznych, znudzonych dzieci wkoło. Co prawda, do plaży jest spory kawałek ale z tego wielkiego ogrodu, pełnego kwiatów nie chce się nigdzie wychodzić. Nie mam w zwyczaju jeździć w to samo miejsce ale życzyłabym sobie by moje kolejne były w tym standardzie. |
|
|
Subforum: Hyde Park
Wysłano: 2006-09-13, 11:27
|
|
Wyświetleń: 694
Czy ktoś się wybiera na piknik ekologiczny w najbliższą niedzielę? Ja tam zamierzam być dwa razy: od 13.00 z uwagi na moje dzieci i od 17.00 z uwagi na to, że lubię taką kliamtyczną muzykę. debica.org.pl napisał: 17 września w muszli koncertowej na dębickim Rynku w godzinach 14:00 – 22:00 odbędzie się dębicki finał akcji „Sprzątanie Świata”, podczas którego poza promowaniem postaw proekologicznych wśród mieszkańców Dębicy i jej okolic wystąpi zespołu Carrantuohill oraz Anna Dymna i jej podopieczni z fundacji „Mimo wszystko”. Celem imprezy jest promowanie postaw proekologicznych wśród mieszkańców Dębicy i okolic, podkreślenie wagi zagrożeń wynikających z zanieczyszczania środowiska naturalnego, promocja firm i organizacji, dla których ochrona środowiska stanowi wyzwanie i ważny element strategii marketingowej. Wszystko to podane w atrakcyjnej formule „uczyć bawiąc”. Elementy programu: 13:00 – 17:00 Program animacyjny realizowany m.in. za pomocą zabawek (gry zręcznościowe, duże instalacje) wyprodukowanych z surowców wtórnych, a także mimowie, cyrkowcy, tańce dla dzieci, siłomierze, wielkie skakanki, wieloosobowe „narty”, itp. 13:00 – 14:30 Zabawy i konkursy dla dzieci – na scenie i nie tylko – budowa konstrukcji z opakowań PET, konkurs plastyczny (malowanie ogromnego płotu farbami ekologicznymi). Przez cały czas trwania imprezy działać będą dmuchane zabawki dla najmłodszych. 14:30 15:00 Konkursy na scenie dla starszej publiczności. 15:00 – 15:30 Prezentacje firm i organizacji związanych z ochroną środowiska. 15:30 – 16:30 Wielka „gra miejska” z tłem ekologicznym. Planszą do gry jest wyznaczony przez prowadzącego fragment mapy miasta. Uczestnicy gry, na podstawie przekazanych im wskazówek, mają za zadanie odnaleźć punkty kontrolne, rozwiązać szereg zadań i łamigłówek w wyznaczonym czasie i zgromadzić jak największą liczbę punktów. W tym wypadku jednej godziny. Doskonała zabawa, konieczność użycia, choć na chwil parę, szarych komórek. 16:30 – 17:00 Finał akcji „Sprzątanie Świata” przeprowadzonej przez dębickie szkoły 17:00 – 18:30 Koncert zespołu Carrantuohill, międzynarodowej gwiazdy muzyki celtyckiej i jego Gościa (prawdopodobnie Robert Kasprzycki lub Paweł Kukiz). W tej części imprezy wystąpi także Anna Dymna i jej podopieczni. 18:30 – 18:45 Aukcja na rzecz fundacji Anny Dymnej „Mimo wszystko”. 18:45 – 19:00 Oficjalne wystąpienia Gości i Gospodarzy Pikniku. 19:00 – 19:30 Finał akcji „Sprzątanie Świata” przeprowadzonej przez mieszkańców Dębicy w trakcie trwania Pikniku (segregacją odpadów). 19:30 – 20:00 Pokaz laserowy i muzyka mechaniczna. Źródło: debica.org.pl |
Subforum: Opinie o hotelach
Wysłano: Wto 22:30, 30 Maj 2006
|
|
Wyświetleń: 210
Ogolnie hotel oceniamy jako dobry. Optymalne polozenie gwarantuje szybkie dostanie sie do miasta busikiem publicczny(za 1 LE od osoby-typ od Ani). Duza plaza, cicha i piaszczysta w zatoczce. Nie ma poranej walki o lezaki dla kazdego starczy. Basen moglby byc wiekszy, jest niestety tylko jeden. Duzo zieleni w ogrodzie. Jedzenie srednie. Kucharz wyraznie ma swoje lepsze i gorsze dni. Wybor dan nie dla wykwitnych smakoszy. Nie ma ZEMSTY FARAONA. Program animacyjny bez rewelacji, nawet beznadziejny. Nie moglam liczyc na spalenie kalorii przy areobiku, machanie rekami w prawo i w lewo nie wciagalo mnie w ogole! Nie oczekujcie od obslugi cudow. Sami faceci, takze mozecie sobie wyobrazic ich gorliwosc np. sprzataniu... ale pokoje sa czyste choc wymagaja remontu. Typowy hotel klasy sredniej.... |
Subforum: Regiony i miejscowości turystyczne
Wysłano: 01-02-2006 15:47
|
|
Wiadomości: 11
Wyświetleń: 4281
Na końcu Omisia - tam gdzie kończy się kamping Galeb - a zaczyna Ducze, jest szeroka piaszczysta plaża z tamaryszkami. Z tej plaży jest przejście kanełem burzowym pod Jadranką do domów - ja wybrałam dom w drugiej linii dlatego nie miałam problemów z hałasem. W strojach kąpielowych wychodziliśmy z apartamentu i szliśmy prosto na plażę, na której można było wypożyczyć łóżka. Knajpa na plaży była tańsza niż przy drodze!!! Na kampingu (na który wszyscy legalnie wchodzą przez dziurę w ogrodzeniu) znajdują się prysznice na plaży (chociaż zasolenie w Omisiu jest dużo mniejsze niż np. w Makarskiej), my wogóle nie płukaliśmy się z soli, na kempie jest plac zabaw dla dzieci,trampoliny, korty tenisowe, boisko do siatki, do kosza, jest program animacyjny dla dzieci i aerobik dla dorosłych. Są też : 1 piwiarnia, 1 sklep, 1 restauracja, 4 - 5 sanitariatów, szkoła windesurfingu + wypożyczalnia - wszystko ogólnodostępne dla każdego - nikt nie pyta czy się jest z kampingu czy z "miasta" Nasz czterolatek był zachwycony plażą piaszczystą chociaż kamienie to jego żywioł - ale niestety nie do opanowania - podczas pobytu i kąpieli w Makarskiej - musieliśmy się stamtąd zbierać bo maluch był tak zafascynowany rzucaniem kamieni do wody, że musieliśmy cały czas przy nim stać i uważać żeby nie uderzył kąpiących się ludzi. Następny plus Omisia (jeśli chodzi o dzieci - bo dla dorosłych to raczej minus), to bardzo długo jest płytko i nawet te strachliwe maluchy mogą się bez ograniczenia taplać nie tylko 0,5 m od brzegu. Zaraz przy kampingu jest piętrowy Studenac. Generalnie Omiś to świetna baza wypadowa na wycieczki na północ i południe jak również fantastyczne miejsce dla maluchów, które lubią robić błotko - tak jak mój misiek. Dalszej części Ducze również nie polecam - pomijając fabrykę - to miasteczko na drodze - dosłownie !!! Niestety nie mogę wstawić zdjęć bo nie mam cyfrowego aparatu, ale na konkretne życzenie podam adres apartamentu. Gospodarze to bardzo mili ludzie - ich sąsiedzi również - pojechaliśmy w ciemno (VI/05) i nie było żadnych problemów ze znalezieniem apartamentu. Pozdrawiam M.onika |
Subforum: Kempingi
Wysłano: 18-01-2008 15:32
|
|
Wiadomości: 18
Wyświetleń: 2231
Kemping Vestar położony jest 5 km na południe od Rovinja, w spokojnej okolicy, z dala od drogi głównej. Posiada własną plażę , usytuowaną w małej, dość płytkiej zatoczce, z łagodnym zejściem do wody. Plaża ma status "Blue Flag", co stanowi najlepszą rekomendację poziomu bezpieczeństwa i czystości wody. Oprócz plaży na terenie kempingu znajduje się bezpłatny kompleks basenowy. Są też korty tenisowe, przystań żeglarska z wypożyczalnią sprzętu oraz wypożyczalnia rowerów. Warunki sanitarne bardzo dobre, łazienki nowe, sprzątane na bieżąco, są nawet suszarki do włosów. Dzieci mają swoje łazienki, gdzie wszystko jest w wersji mini, a umywaleczki umieszczone są na różnych wysokościach tak, aby tym małym i tym całkiem dużym dzieciakom było wygodnie. Kemping jest w większości zacieniony. Jeżeli chodzi o atrakcje dla dzieci to na terenie kempingu są bodajże trzy place zabaw, a w sezonie organizowany jest program animacyjny. Są też zajęcia dla dorosłych (aerobic), a w weekendy na przystani organizowane są potańcówki z udziałem lokalnych zespołów. Co ważne - pomimo koncertów na przystani na kempingu panuje cisza. Jest też gdzie zjeść (konoba, pizzeria, bar) oraz zrobić podstawowe zakupy (sklep, kiosk). Większe zakupy robiliśmy w Rovinju - w dużych, osiedlowych sklepach jest najtaniej, przestrzegam natomiast przed zakupami na targu - ceny owoców i ryb są niewiarygodne (z reguły 200% tego, co w sklepie). Sam Rovinj jest przepiękny, klimatyczny i z chęcią pojechałabym do niego jeszcze raz. Wieczorami na starym mieście jest sporo atrakcji kulturalnych (koncerty, teatry uliczne) - o program najlepiej poprosić na recepcji kempingu. Z Vestaru do Rovinja biegnie przepiękna trasa rowerowa, która prowadzi brzegiem morza, przez ogród botaniczny Zlatni RT, do samego cenrum miasta. Parkowanie samochodu w centrum miasta jest płatne (w automacie lub sms-em, koszt 5 Kn za godzinę), ale wygodniej jest zostawić samochód na parkingach osiedlowych i podejść kawałek. W najstarszej części miasta obowiązuje zakaz wjazdu. Temat Rovinja i samej Istrii był już przeze mnie poruszany na forum ( http://www.cro.pl/forum/viewtopic.php?t=17863&postdays=0&postorder=asc&start=40 ), informacje i linki znajdziesz także tu: http://www.cro.pl/forum/viewtopic.php?t=17957. Strona kempingu Vestar: http://www.maistra.com/en/Home.aspx?PageID=105, moje zdjęcia z pobytu tam: http://noemis.fotosik.pl/albumy/289196.html |
Subforum: Nasze Relacje z podróży
Wysłano: 12-10-2006 22:36
|
|
Wiadomości: 100
Wyświetleń: 31560
Cieszę się że ktoś ogląda moje wypociny. Proszę was jak macie jakieś uwagi, zwłaszcza krytyczne to piszcie bo jest bardzo motywujące. No to teraz cd. 24 IX (niedziela) - VIDOVA GORA Wstajemy oczywiście później niż w domku, idziemy na śniadanko, wybór tez potężny, ale to nie jest istotne, bo najważniejsze że było 6 rodzajów płatków dla dzieci + soki, a cała reszta jest nieistotna. My z Basią dogadzamy sobie pysznym chlebusiem, z niesamowicie czymś doprawionym białym serkiem z dodatkami. Sąsiedzi niemieckojęzyczni wcinają oczywi ście kiełbaski i jajeczka (nie jestem złośliwy ale brakowało tylko sznapsa). Tyle temat jedzenia, bo do końca było mniej więcej tak samo. Po spożyciu śniadanka idziemy do kościoła. O 10.00. jest msza w klasztorze dominikańskim na drugim końcu miejscowości. Przechodzimy przez cały Bol. Rano światło jest ostre więc wszystko wygląda trochę inaczej. Po drodze fajne fragmenty: jakiś dom z XV wieku, śliczna konoba Mlyn i w końcu jest klasztor. Klasztor oczywiście stary i piękny, ale jeszcze ładniejsze otoczenie. Ludzi w kościele mało, wszyscy uśmiechnięci i życzliwi (tak jak powinni być ludzie w kościele). Mikołajowi który ma katar ktoś podaje chusteczkę, każdy z uśmiechem chce przekazać znak pokoju (a nie burczy coś pod nosem). Po mszy z Hubertem idziemy do małego ogrodu przy klasztorze i robimy kilka zdjęć. Piękne miejsce, warto tam posiedzieć parę chwil. Wracamy do nowego domku (jak to mówi Hubert). Okazuje się że przy śniadaniu zostawiłem kartę do wejścia przy stoliku. W recepcji po przedstawieniu siebie i problemu, bez żadnych ceregieli, sprawdzania itd. otrzymuję nową kartę. Wchodzimy do pokoju – pięknie wysprzątany, pościel tam gdzie trzeba było wymieniona i pięknie ułożona, osobiste miśki chłopaków siedzą dumnie wyprostowane na łóżkach, uzupełniono szampony i mydełka. Pełny Wersal, Francja elegancja. Po odpoczynku idziemy na chwilkę do hotelowego basenu. Dzieci w brodziku mimo odrobinę chłodnej wody bawią się świetnie. Deutschen emeryten patrzą ze strachem i nieufnością, bo chłopcy wrzeszczą i chlapią. Po długiej zabawie w basenie zaczyna im się trochę nudzić, więc decydujemy, że jedziemy na najwyższy punkt Bracu tj. Vidova Gorę (ma 778 m). Jedzie się w stronę Supetaru i przed Nereziscą widzimy oznakowany skręt w lewo na górę. Okazuje się że dobrą asfaltową drogą można dojechać na samo miejsce. WARTO. Widok wspaniały. W lewo na kontynencie imponujące Biokovo, na wprost pod nami Bol ze Zlatnim Ratem, a dalej Hvar w całej okazałości, w prawo chyba Pakleni Otoci, a na ostatnim planie majaczy Vis. Wpadamy do sympatycznej, małej konoby na szczycie (w środku fajny wystrój – fascynujące dla Mikiego kunie skórki i świetna atmosfera, kucharz, kelnerka i reszta obsługi gdy weszliśmy, posilali się właśnie i byli chyba rodziną). Dostajemy kociołek z zupką chlebuś, soczki itd. Wcinamy, szwendamy się jeszcze trochę i wracamy do Bolu. Idziemy na kolację. Jest tak samo jak wcześniej. Zaraz po przyjściu szef sali przynosi nam naszą zgubioną kartę – tak że mam teraz dwie (co czasem się przydaje). O 21.30. z ciekawości idę z Hubertem na program animacyjny, Miki niestety już śpi, więc Basia z nim zostaje. Program zaczyna się niby grą w bingo, która okazuje się łapanką na gości. A goście są potrzebni do ....tańca. W trakcie tańców goście wykruszają się szybko, no bo to najpierw tylko walc, a potem coraz trudniej - jive, tango itd. Hubert w którymś momencie zaczyna się śmiać i mówi - tato oni chyba nie umieją tańczyć. Po normalnych tańcach (zostało 5 par tj. 1/3 pierwotnego składu) jest jeszcze zorba i „pociąg” między stolikami. Po 20 minutach programu animatorzy pożegnali się z gośćmi i po prostu poszli sobie (no skandal, przydałby się jakiś polski Kaowiec), a jakiś zespół zaczął grać rockowe standardy (zaczynają „Knocking at the heavens doors”). Hubi już znudzony i śpiący, a szkoda więc wracamy do nowego domku. |